|
Siostra Natalii, Zofia Tułasiewicz, w swoich notatkach pozostawiła opis jej aresztowania i pobytu w kolońskim więzieniu. Relację tę usłyszała od Janiny Domagalskiej, przyjaciółki Natalii, która była aresztowana razem z nią: Natę aresztowano w sobotę 29 kwietnia 1944 roku w chwili, kiedy miała pójść na operację gruczołu na szyi. [...] Zeznania wstępne odbyły się̨ 10 maja. (...). Z Hanoweru przewieziono je do Kolonii. Tu przeżyły do dnia 18 sierpnia najgorsze katusze, szczególnie Nata. Miała siedzieć w tzw. „Einsitzu" (cela nr 3), ale miejsca nie było, wiec siedziały w piątkę̨. Stefania Wiatrolik, [...] Teofila Turska, Danuta Aleksandrowicz, Janina Domagalska i Nata. [...] Siedziały w piwnicy, gdzie z powodu ciasnoty i braku dopływu świeżego powietrza było gorąco i duszno jak w piecu chlebowym. Cierpiały wszystkie na świerzb, miały wszy odzieżowe. Na leżenie miejsca nie było. Gdy jedna leżała na podłodze na płaszczu, drugie musiały siedzieć bez ruchu. Często przez trzy dni nie jadły, gdyż dozorca karzeł głodził je, by potem naraz trzy razy w ciągu dnia dać grochówkę, [...] nie chciał ich wypuścić na ustęp. W celi było wiadro bez nakrycia, więc przechodziły jeszcze większe katusze. [...] Nie mogły korzystać z wody, co pogłębiało jeszcze udręki moralne i fizyczne. Całą ucieczką była im gorąca wspólna modlitwa i wspólnie śpiewane pieśni. [...] Dzień 16 maja 1944 był dla Naty krytyczny. Wyciągnęli ją ze snu na zeznania i wróciła z nich tak skatowana, że [...] nie było na ciele jednego jasnego miejsca. Musiała się obnażyć i bito ją. [...] Gdy z zagojonego na szyi gruczołu trysnęła krew, oprawca się zreflektował. Zapewne do pasji doprowadzał go spokój Naty, bo nie krzyczała ani płakała. Gdy wciągnięto ją do celi, pani Domagalska usłała jej swój płaszcz na ziemi, Nata jednak najpierw odprawiła adorację, a dopiero potem położyła się. [...] Nata, która miała wielkie nabożeństwo i kult do św. Franciszka z Asyżu, zachęciła towarzyszki, by odprawiły nowennę̨ do tego świętego o »promyk słońca«. Pod koniec tej nowenny pozwolono im po raz pierwszy na dworze wytrzepać koce. Odwykłe od światła słaniały się na nogach. Dał im ktoś wtedy parę czereśni, co było czymś nadzwyczajnym w więzieniu. 18 sierpnia przeniesiono je do innego więzienia w Kolonii, gdzie było im znacznie lepiej. Tu wykurowały się ze świerzbu, miały lekarstwa i wodę oraz lepsze wyżywienie. Po tych okrutnych doświadczeniach, Natalia Tułasiewicz została 26 września 1944 r przewieziona z więzienia w Kolonii, gdzie zapadł na nią wyrok śmierci, do obozu koncentracyjnego Ravensbrück, największego kobiecego obozu w III Rzeszy. W obozie, mimo skrajnie trudnych warunków, nie zaprzestała swojej misji apostolskiej i oświatowej. Potajemnie prowadziła modlitwy, organizowała krótkie nabożeństwa i rozważania duchowe oraz wygłaszała dla młodych współwięźniarek improwizowane wykłady z literatury i historii, recytowała poezję starając się podtrzymywać je na duchu i zachować w nich resztki człowieczeństwa. Owocem tego, co doświadczyła i czego była codziennie w lagrze świadkiem, stał się wiersz »Wieczny odpoczynek« [Wiersz ten zrodził się z jej bólu na widok wielu ciał zmarłych kobiet, leżących bez szacunku, wystawionych na okrutne żerowanie szczurów]. Skrajnie wygłodzona i wyczerpana stała się ofiarą selekcji dokonywanej przez załogę SS przed ewakuacją obozu. Ten moment według zeznań Marii Niedzielskiej Grabcowej [byłej więźniarki Ravensbrück] wyglądał następująco: W tym czasie Niemcy przeprowadzali w blokach selekcję. Musiałyśmy wyjść z bloku (...) ustawić się piątkami i przedefilować przed nimi. Wzięłyśmy panią Natę pod ręce, aby ją jakoś przeprowadzić, ale niemiecki oprawca odepchnął nas, a w sukienkę Naty zaczepił żelazny pręt, wyciągnął ją z naszego szeregu. Chore, wyselekcjonowane więźniarki umieszczono za drutami: widziałyśmy tam panią Natę. Wieczorem całą tę grupę wywieziono w nieznanym kierunku. Później dowiedziałyśmy się, że wszystkie te więźniarki zginęły w komorze gazowej." Było to ostatnie gazowanie dokonane w KL Ravensbrück. 30.03.1945 r. Większość źródeł podaje właśnie tę datę, ale inne źródła podają datę śmierci Natalii Tułasiewicz w Wielką Sobotę 31 marca 1945 r. Zginęła mając zaledwie 38 lat - w pełni duchowej dojrzałości i poświęcenia dla innych. Jej ciało zostało spalone w obozowym krematorium. Krótko po jej śmierci do obozu wkroczyły wojska alianckie. 19 stycznia 2022 r. Kościół Katolicki dekretem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ustanowił bł. Natalię patronką nauczycieli w Polsce jako tej, która z największym zapałem głosiła Chrystusa, pragnąc świętości dla dusz wielu. RADOM Z diecezją radomską związany jest Święty Kazimierz oraz 5 błogosławionych kapłanów z grona 108 męczenników z czasu II wojny. W historii 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej istnieje tylko jeden przypadek rodzeństwa, które wspólnie poniosło śmierć za wiarę. To dwaj kapłani związani pracą duszpasterską z Radomiem: 38. bł. ks. Stefan Grelewski (1898-1941) oraz jego młodszy brat 37. bł. ks. Kazimierz Grelewski (1907-1942). Ich życie i droga do męczeństwa stanowią głęboko wzruszającą, autentycznie ewangeliczną opowieść o wierze, braterskiej miłości i niezłomności wobec sił zła. Obaj bracia urodzili się w Dwikozach, w pobliżu Sandomierza, w rodzinie Michała i Eufrozyny z Jarzynów, która słynęła z głębokiej pobożności, pracowitości i przywiązania do tradycji katolickiej. W takim domowym klimacie dojrzewało ich powołanie - ciche, ale konsekwentne, zakorzenione w codzienności przeżywanej w obecności Boga. Starszy z braci, Stefan, przyszedł na świat 3 lipca 1898 r., a młodszy, Kazimierz, 20 stycznia 1907 r. Obydwaj wstąpili do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, które Stefan ukończył w 1921 r., a Kazimierz w 1929 r. Ks. Stefan, jeszcze jako kleryk, został skierowany na studia z prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (od 1919 r.), na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Moralnych. W latach 1920-1921, w czasie przygotowań do plebiscytu na Górnym Śląsku, brał udział jako prelegent w akcji informacyjno-propagandowej Polskiego Biura Plebiscytowego. Po uzyskaniu w 1922 r. stopnia licencjata prawa kanonicznego, wyjechał do Strasburga, gdzie kontynuował specjalizację kanonistyczną. W grudniu 1924 r. uzyskał tam stopień doktora prawa kanonicznego. Po powrocie do diecezji pełnił funkcję generalnego sekretarza Związku Robotników Chrześcijańskich w Radomiu - organizacji formującej patriotycznie, religijnie i społecznie środowiska robotnicze. Związek ten kształcił sumienia, budował świadomość narodową i moralną oraz bronił godności ludzi pracy. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia musiał w 1928 r. zrezygnować z tej funkcji, po czym został prefektem szkół powszechnych, zdobywając opinię kapłana spokojnego, mądrego i niezwykle oddanego młodzieży. W pracy tej odznaczał się wyjątkowym taktem, szlachetnością oraz spokojem, który budował autorytet wśród młodzieży. Jego zajęcia - pełne klarowności, kultury słowa i mądrej wymagalności - kształtowały nie tylko wiedzę religijną, lecz także postawy obywatelskie i moralne. Został również diecezjalnym korespondentem pisząc artykuły do gazet takich jak: Mały Dziennik, Kurier Warszawski, Słowo Narodu, Przewodnik Katolicki czy Ateneum Kapłańskie. W latach trzydziestych ks. Stefan angażował się również w życie społeczne i religijne Radomia. Został założycielem pisma Prawda Katolicka, w którym bronił wiary katolickiej przed sekciarstwem. Wygłaszał konferencje dla członków Akcji Katolickiej, wspierał działalność Stowarzyszeń Młodzieży, opiekował się rodzinami ubogimi i bezrobotnymi. Organizował zbiórki na Katolicki Uniwersytet Lubelski. 27 października 1940 r. Stefan Grelewski został aresztowany, ale po krótkim czasie zwolniono go. Odprawiał wówczas Msze Święte, spowiadał i głosił kazania w dwóch obozach jeńców polskich w Radomiu. Opiekował się nimi, zbierał żywność i odzież. Niektórych, dzięki znajomościom uwolnił. Brat Stefana, Kazimierz po maturze w 1923 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, które ukończył w 1929 r. W tym samym roku, 4 sierpnia, przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Paweł Kubicki (1871-1944) w kościele klasztornym Sióstr Bernardynek na Św. Katarzynie u stóp Łysicy. Posługę kapłańską rozpoczął jako prefekt radomskich szkół powszechnych: im. Jana Kochanowskiego (1530-1584), im. Jana Długosza (1415-1480) i im. Bolesława Prusa (1847-1912). Uczył również w Szkole Rolniczej w ówczesnym pod radomskim Wacynie. 1 września 1939 r. objął funkcję rektora kościoła garnizonowego pw. św. Stanisława B. M. Wybuch wojny tylko spotęgował jego działalność duszpasterską i społeczną. Oprócz pracy w szkołach organizował nauczanie w tajnych kompletach. Współtworzył ochronkę dla dzieci, które stały się ofiarami działań wojennych. Żarliwie zajął się sprowadzeniem do niej dzieci z parafii Nadolna, gdzie 11 kwietnia 1940 r. oddziały Wehrmachtu i żandarmerii, w odwet za działalność oddziału Henryka Dobrzańskiego »Hubala«, spacyfikowały wieś, mordując wszystkich 215 mieszkańców i niszcząc całkowicie zabudowania. Wymordowano wówczas łącznie z mieszkańcami sąsiednich wiosek, ponad 400 mężczyzn. Najbardziej ucierpieli mieszkańcy Skłobów i Stefankowa. Niektórych aresztowanych przewożono do więzienia w Radomiu. Wśród więźniów były trzynastoletnie dziewczynki. (...) [Ks. Kazimierz Grelewski] próbował im pomóc przez znajomości z obsługą więzienia. Po świętach wielkanocnych odbyła się masowa egzekucja na Firleju, przedmieściu Radomia. Do wykopanego olbrzymiego dołu wrzucono powiązanych więźniów - mężczyzn, kobiety i dzieci. Wpadając do dołu śpiewali pieśń »Kto się w opiekę odda Panu swemu«. Leżących zarzucono granatami i pospiesznie przysypano ziemią, także rannych. Ks. Kazimierz otoczył później troskliwą opieką rodziny zamordowanych. Ta działalność charytatywna, edukacyjna i moralna sprawiła, że obaj bracia znaleźli się na liście duchowieństwa przeznaczonego do likwidacji w ramach niemieckiej akcji eksterminacyjnej. W nocy z 23 na 24 stycznia 1941 r. Radom został objęty jedną z największych fal aresztowań przeprowadzonych przez niemiecką Tajną Policję Państwową. Zatrzymano około 300 osób - przedstawicieli inteligencji, działaczy społecznych i duchowieństwa. Wśród nich byli obaj księża Grelewscy. Do drzwi plebanii ks. Stefana zapukano w środku nocy. Gestapowcy wtargnęli, dokonali rewizji i zabrali kapłana bez możliwości pożegnania się z parafianami. Podobny los spotkał ks. Kazimierza. Po krótkim pobycie obu braci w gestapowskiej katowni przy ul. Kościuszki, - gdzie poddawano ich brutalnym przesłuchaniom - przewieziono ich do przejściowego obozu w Skarżysku-Kamiennej, a stamtąd 25 lutego 1941 r. do Auschwitz. Stąd udało się wysłać skatowanemu i wycieńczonemu ks. Stefanowi krótki list do mamy: Najukochańsza Mamo, razem z bratem Stefanem jesteśmy zdrowi. Pozdrawiam Cię i całuję Twoje ręce. Kazimierz. 4 maja 1941 r. bracia Grelewscy znaleźli się razem w tzw. transporcie kapłańskim, który został skierowany do KL Dachau. Na miejscu ks. Kazimierz otrzymał numer obozowy 25280, a ks. Stefan - 25281. Mimo tego, że ks. Stefan zmarł z głodu i wycieńczenia, bardzo szybko, bo już 9 maja 1941 r., jego młodszy brat, który go dysponował na śmierć (wyspowiadał i przygotował na odejście), zachował niezwykłą duchową siłę. W liście z obozu napisał do rodziny poruszające słowa: Stefcio umarł na moich rękach. Pomimo własnego cierpienia i żałoby, ks. Kazimierz pozostawał pełen pokoju, dodając otuchy innym więźniom. Był częstym spowiednikiem współwięźniów, w większości kapłanów. Pewnego razu widziano jak kapo uderzył go i popchnął. (...) [Ksiądz Kazimierz] podniósł się, uczynił znak krzyża przed atakującym, i powiedział: niech ci Bóg przebaczy. Po tych słowach, kapo rzucił się na niego, powalił, i krzyczał: Ja cię wyślę zaraz do twego Boga. Ks. Grelewski podniósł się i odmawiał »Pod Twoją obronę«. Ksiądz biskup Franciszek Jop (1897-1976), powołując się na zeznania świadka, podał, że ks. Kazimierz Grelewski razem z ks. Józefem Pawłowskim (1890-1942) i salezjaninem ks. Wojciechem Michałowiczem (1897-1942) został powieszony za kuchnią obozową. Kucharz obozowy świadczył, że przed powieszeniem (...) [ksiądz Grelewski] zawołał do otaczających ich oprawców: »kochajcie Pana Boga«. Ks. Kazimierz Grelewski oddał swoje życie 9 stycznia 1942 r. w wieku zaledwie 35 lat, wierny swojej kapłańskiej misji aż po męczeńską śmierć. Matka ks. Grelewskiego wiedziała o śmierci starszego syna, natomiast jeszcze przez dwa lata wychodziła przed dom, wypatrując ukochanego [młodszego] syna; nie wierzyła, że już nie żyje. Obaj bracia męczennicy ponieśli śmierć w Dachau, pozostając do końca wiernymi Chrystusowi i swojej kapłańskiej posłudze. Ich wspólna ofiara świadczy o tym, że miłość braterska i miłość do Ojczyzny mogą stać się drogą do świętości, jeśli są głęboko zakorzenione w Bogu w Trójcy Świętej Jedynym.
Bibliografia; https://www.csw2020.com.pl/biogram/bl-jozef-kut/, 22. 10. 2025 r. Tamże. Męczennicy za wiarę..., s. 162. https://www.csw2020.com.pl/biogram/bl-jozef-kut/, 22. 10. 2025 r. Męczennicy za wiarę..., s. 164-165. Tamże, s. 165. http://parafiamadre.pl/bl-ks-narcyz-putz/, 15.11.2025 r. Tamże. Męczennicy za wiarę..., s. 167. http://parafiamadre.pl/bl-ks-narcyz-putz/, 15.11.2025 r. Ks. Tomasz Kaczmarek, Sanktuarium licheńskie i Męczennicy ..., s. 68. Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu; Listy-Dzienniki-Wspomnienia, Poznań 2013, s.14, 15. https://www.ravensbruck.pl/pl/artykuly/natalia-tulasiewicz?utm_source=chatgpt.com, 15.11.2025 r. Męczennicy za wiarę..., s. 171. Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu..., s. 201. https://www.ravensbruck.pl/pl/artykuly/natalia-tulasiewicz?utm_source=chatgpt.com, 15.11.2025 r. https://blogoslawionanatalia.eu/meczenstwo/, 15.11.2025 r. https://www.ravensbruck.pl/pl/artykuly/natalia-tulasiewicz?utm_source=chatgpt.com, 15 11 2025 r. https://blogoslawionanatalia.eu/tworcza-energie-rozpromienie/, 15.11.2025 r. Ks. Tomasz Kaczmarek, Sanktuarium licheńskie i Męczennicy ..., s. 69. Męczennicy za wiarę..., s. 179. Tamże, s. 174. https://www.swzygmunt.knc.pl/SAINTs/HTMs/0109blKAZIMIERZGRELEWSKImartyr01.htm, 24. 11. 2025 r. Męczennicy za wiarę..., s. 175. Tamże, s. 176. Tamże. Powrót |